Nowe przepisy

Nowe przepisy zbliżyły się do wymogów życia w następującym sformułowaniu: „Kierujący, po wyprzedzeniu, obowiązany jest wjechać na dotychczas zajmowany pas ruchu, chyba że zamierza w dalszym ciągu wyprzedzać, pod warunkiem jednak, że pozostanie na tym pasie ruchu nie spowoduje utrudnienia jazdy innym kierującym”. Jest to krok naprzód w kierunku nowoczesności, choć nie do końca konsekwentny. Chodzi o niejasność sformułowania „w dalszym ciągu”. W praktyce stosowania przepisów może bowiem powstać pytanie, czy po wyprzedzeniu furmanki trzeba wrócić na zajmowany dotąd pas, jeśli następny pojazd do wyprzedzania jest wprawdzie widoczny, ale z oddali. Może to być przecież 300—500 metrów, a nawet ponad kilometr. Te i inne dylematy rodzące się przy interpretacji przepisów rozwiąże zapewne praktyka. Wróćmy jednak do litery prawa.

Dawne przepisy drogowe

Dawne przepisy drogowe kategorycznie zabraniały wyprzedzania na łukach drogowych i przy dojeżdżaniu do wierzchołków wzniesienia. Było to zalecenie generalne, nie uwzględniające ani rodzaju drogi, ani rodzaju wyprzedzanego pojazdu. Miało ono niewielki sens na szerokich, wielopasmowych jezdniach, a zwłaszcza na jezdniach jednokierunkowych. Dlaczego szybki samochód osobowy nie miałby wyprzedzić, choćby na łuku, na przykład furmanki, jeśli droga jest szeroka, widoczność znakomita, a sytuacja bezkolizyjna, bowiem wiadomo, że z przeciwka nikt nie nadjeżdża?

Obecne przepisy i w tej kwestii przystosowały zasady ruchu do coraz to większej liczby nowoczesnych dróg. Od 1 stycznia 1984 roku obowiązuje więc zasada dopuszczająca wyprzedzanie zarówno na zakrętach,, jak i przy dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia. We wspomnianych miejscach można wyprzedzać, jeśli spełnione są określone warunki: albo jezdnia jest jednokierunkowa, albo nawet dwukierunkowa, ale z wyznaczonymi pasami ruchu, a ponadto kierujący nie wjeżdża na część jezdni przeznaczoną do ruchu w kierunku przeciwnym.

Prawo o ruchu drogowym z 1 lutego 1983, roku wprowadza nowy, nie znany dotąd u nas przepis, który znacznie ułatwi płynność ruchu na niektórych wąskich i zatłoczonych jezdniach. Chodzi o art. 20 ust. 6„ który zobowiązuje kierowców pojazdów wolnobieżnych i ciągników oraz rowerzystów i woźniców, aby — kiedy są wyprzedzani — nie tylko usuwali się jak najbardziej na prawo, ale nawet niekiedy zatrzymywali swe pojazdy w celu ułatwienia innym wyprzedzania.

W praktyce ruchu drogowego zdarzało się i zdarza bardzo często, że ciągnik jadący 20—25 kilometrów na godzinę zajmuje znaczną część jezdni, a ponieważ ruch z przeciwka jest intensywny, to trudno go wyprzedzić. Za takim zawalidrogą gromadzi się niekiedy kolumna szybkich pojazdów i korek na drodze murowany. Otóż przepisy dawnego kodeksu drogowego nakazywały wprawdzie jadącym powoli, aby trzymali się jak najbliżej prawej krawędzi jezdni, nie zobowiązywały ich jednak ani do wjazdu na pobocze, ani tym bardziej do zatrzymania się. Dziś zobowiązują, a praktyka pokaże, czy ów nakaz będzie skuteczny.

Wreszcie bodaj najistotniejsza nowość w kwestii reguł wyprzedzania. Dawniej nie wolno było wykonywać tego manewru z prawej strony wyprzedzanego {chyba że sygnalizował on migaczem zamiar skrętu w lewo i przybliżył się do osi jezdni). Obecnie nic nie stoi na przeszkodzie, aby wyprzedzać z prawej strony na drogach z wyznaczonymi pasami ruchu. Można w taki sposób wyprzedzać zarówno na jezdniach jednokierunkowych, jak i dwukierunkowych. Jeśli chodzi o te ostatnie, to tylko wówczas, gdy co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze zabudowanym lub trzy pasy ruchu na obszarze nie zabudowanym przeznaczone są do jazdy w tym samym kierunku.

Podobne wpisy