Prawidłowe reagowanie na niebezpieczeństwo

Prawidłowe reagowanie na niebezpieczeństwo, zwłaszcza w warunkach zaskoczenia, stanowi zdolność szczególną, której nie uzyskuje się ani z biegiem lat, ani w miarę zwiększania się liczby przejechanych kilometrów. Najwięcej zależy od ćwiczeń. Znam kierowców, którzy przejechali nie kilkadziesiąt, lecz kilkaset tysięcy kilometrów, a w obliczu nieoczekiwanej przeszkody jednocześnie hamowali i skręcali, aby ją ominąć. W rezultacie albo wjeżdżali wprost na przeszkodę, bo zablokowane koła samochodu powodowały, że pojazd nie reagował na ruchy kierownicą, albo na śliskiej jezdni wpadali w poślizg i unikali wprawdzie przeszkody, ale uderzali samochodem w drzewo. Kierowcy ci za swe błędy nie odpowiadali karnie, nie sposób bowiem skazać człowieka tylko za to, że jego nie kontrolowane odruchy okazały się w wyniku braku odpowiednich umiejętności po prostu błędne.

Wszyscy, którzy znają historię zderzenia statku „Titanic” z górą lodową, wiedzą, że nie doszłoby do tragedii, gdyby pierwszy oficer zdobył się na właściwy manewr. Zaskoczony sytuacją polecił skręcić ster, ale jednocześnie wydał rozkaz „cała wstecz”. W ten sposób uniemożliwił wykorzystanie silników statku, aby oddalić się od przeszkody, i zderzenie z górą było już nieuchronne. Można też było skierować statek dziobem, a więc najmocniejszą jego częścią, wprost na przeszkodę. Być może „Titanic” nie zatonąłby. Uderzenie bokiem pozbawiło go jakichkolwiek szans. A przecież I oficer „Titanica” był doświadczonym marynarzem, przepłynął wiele mil morskich i wydawałoby się, że nawet w obliczu zaskakującej, groźnej sytuacji wybierze manewr najtrafniejszy.

Można tu dopatrzyć się wielu analogii z zachowaniem się kierowców w obliczu wyrastających przed nimi przeszkód. Zasady sztuki wymagają hamowania do końca, prawie do samej przeszkody, aby tuż przed nią zwolnić nacisk na pedał hamulca i dopiero wówczas wykonać skręt, a więc manewr omijania. W ten sposób można panować nad samochodem do końca i być może uniknąć zderzenia. Trzeba się jednak tego nauczyć wykonując wiele ćwiczeń, których nie ma w programie kursów samochodowych. Nie przeceniajmy więc własnych umiejętności, nie ufajmy zbytnio własnym możliwościom. Gdy staniemy w obliczu nieprzewidzianej przeszkody — a może to być dziura w szosie, nie oświetlona furmanka, przyczepa pozostawiona na drodze — bardzo łatwo o błąd. Cóż z tego, że nie będziemy odpowiadać karnie, jeżeli możemy stracić życie.

W jednym z arkuszy testowych dotyczącym ocen poziomu wyszkolenia kierowcy zawarte są pytania na temat stosunku prowadzącego pojazd do wykonywanej przez niego czynności. Ankietowanych podzielono na takie oto grupy:

—           skoncentrowanych na zadaniu,

—           zainteresowanych zadaniem,

—           obojętnych wobec zadania,

—           znudzonych zadaniem,

—           lekceważących zadanie (cynicznych). Spróbujmy na tle owego podziału dokonać autoanalizy. Ja próbowałem i doszedłem do wniosku, że zdążyłem już przejść przez kilka kolejnych wymienionych w teście szczebli, ale na szczęście zatrzymałem się na czwartym. Gdy prowadziłem swój pierwszy samochód, bardzo koncentrowałem się na zadaniu, a dziś jestem autentycznie znudzony. Myślę zresztą, że każdy, kto jeździ od wielu lat, z wyjątkiem — powiedzmy

—           dziwaków, jest czynnością tą znudzony. Trudno bowiem zachować zainteresowanie dla działań banalnych i uciążliwych, jeśli wykonuje się je od bardzo dawna. Owo znudzenie, skądinąd przecież naturalne, jest jednak na pewno mniej niebezpieczne od stadium ostatniego, tzn. lekceważenia zadania. Właśnie tej postawy trzeba się strzec. Wprawdzie lekceważenie zadania idzie zwykle w parze z rutyną, ale mała z tego pociecha. Przecież w gruncie rzeczy do wypadków dochodzi w sytuacjach bardzo szczególnych, stanowiących nakładający się na siebie splot różnych niesprzyjających okoliczności, również obiektywnych i często- zaskakujących.

Lekceważenie zadania towarzyszące prowadzeniu samochodu równa się niedokładności obserwacji drogi,, rozproszeniu uwagi. Równa się też lekceważeniu reguł sztuki, np. zasady pewnego trzymania kierownicy, i to oburącz, obowiązku nieustannej obserwacji nie tylko jezdni, ale i chodników, poboczy itd. Lekceważenie czynności prowadzenia pojazdu to właściwie zdanie się jedynie na odruchy.

Podobne wpisy